fbpx

Warto czytać, warto słuchać 2

Zgodnie z obietnicą, tym razem zabierzemy się za ksiązki. Tutaj muszę zaznaczyć że z natury jestem książek pożeraczem (i byłem odkąd nauczyłem się czytać), i o ile część poświęcona podcastom przedstawiała praktycznie wszystkie podcasty jakich słucham, z wyłączeniem tych poświęconych tematyce gier wideo oraz filmom, to tutaj jestem w stanie przytoczyć zaledwie mały ułamek kilka książek które uważam za ważne w temacie poruszanym na tym blogu. 

Jakby co to poniżej znajdują się okładki do książek z Amazona które blokuje AdBlock…

 

Pierwsza książka to „Why People Believe Weird Things” Michaela Shermera. Shermer to człowiek – legenda w świecie popularyzacji nauki oraz obnażania pseudonaukowych oszustw i złudzeń. Jest również jednym z założycieli pisma Skeptic. „Why People…” to książka zgłębiająca tajniki naszego myślenia, próbująca odpowiedzieć na pytanie: jak to się dzieje, że inteligentni i wykształceni ludzie często są w stanie uwierzyć w oczywistą bzdurę.

 

„The Skeptic’s Dictionary” Roberta Carrolla to po prostu słownik zawierający definicje haseł związanych z medycyną alternatywną, poszukiwaniem duchów, tajemniczych energii i wielu, wielu innych ciekawostek. Pierwszym hasłem jest acupuncture (akupunktura), zaś ostatnim zombie.

 

„Skeptoid”, „Skeptoid 2” oraz „Pirates, Pyramids and Papyrus” to książki Briana Dunninga, wspomnianego w poprzedniej części tego wpisu. Są to po prostu uzupełnione i poprawione transkrypcje podcastu. Dobry prezent dla kogoś, kto nie słucha podcastów.

 

Goldacre

A teraz książka, która wyszła po polsku „Bad Science” Bena Goldacre’a (ze zwariowanym tytułem po polsku, który widzicie na okładce). Goldacre, sam lekarz, rozprawia się w tej książce z bzdurami w „doniesieniach naukowych” w prasie, z szarlatanerią sprzedawców „suplementów”, z obietnicami przemysłu kosmetycznego… A wszystko to skrzącym od dowcipu językiem (również w polskim tłumaczeniu).

 

Jona Ronsona może pamiętacie jako autora książki, na podstawie której nakręcono film „Człowiek, który gapił się na kozy” z George’m Clooneyem. W książce „Them: Adventures With Extremists” udaje się na dziennikarską wyprawę w mroki radykalnych poglądów. I mam tu namyśli naprawdę radykalnych: na przykład poznaje przywódcę islamskich ekstremistów w Londynie oraz dociera do słynnego Davida Icke’go… Creepy stuff.

Jeśli naczytacie się już „poważnych” książek, to polecę Wam twórczość Roberta J. Sawyera – kanadyjskiego pisarza którego kilka książek wyszło również po polsku. Ostatnio trochę o nim sobie przypomniano przy okazji serialu „Flashforward” do którego napisał scenariusz. Powieści Sawyera cechuje wiara w ludzkość i nienachalny humanizm. Szczeólnie widać to w książkach z serii „Hominidzi” w której opisuje alternatywną Ziemię na której cywilizację stworzyli neandertalczycy, oraz w tzw. trylogii WWW (Wake, Watch, Wonder), gdzie widzimy przyjaźń niewidomej dziewczyny ze sztuczną inteligencją powstałą w internetowych pakietów. Polecam!

BONUS!

Bonusem do dzisiejszego wpisu są trzy filmy (a właściwie dwa, i jeden serial).

Lying

„Invention Of Lying” to film znanego z „Extras” i „The Office” komika Ricky’ego Gervais. Gervais, znany ze swoich sceptycznych i ateistycznych poglądów, stworzył film o świecie w którym nie ma kłamstwa… aż ktoś je wymyśla. Naprawdę warto zobaczyć co z tego wynikło.

 

Idiocracy

„Idiocracy” (po polsku „Idiokracja” – film wyszedł na DVD w Polsce) to film o tym, jakie są następstwa doboru naturalnego współczesnej ludzkości. Ludzie głupi, biedni i niewykształceni mnożą się na potęgę, zaś ludzie którzy na nich pracują, nie mają czasu na dzieci… Film, autorstwa twórcy „Beavisa i Buttheada” i kultowego „Office Space”, jest satyrą na ludzkość godną Jonathana Swifta.

 

Mr_deity_title_card

Ostatnią bonusową rzecz możemy obejrzeć za darmo (legalnie) w sieci. Jest to bardzo zabawny serial „Mr. Deity” opowiadający o przygodach Boga – będący w nieobraźliwy sposób satyrą na religię. Serial w tej chwili już ma trzeci sezon, i zdaje się że na YouTube można znaleźć nawet odcinki z polskimi napisami.

 

 

Warto czytać, warto słuchać 1

Dziś chciałem przedstawić kilka podcastów, które, moim zdaniem oczywiście, są warte naszej uwagi. W kolejnej części tego posta, opowiem o kilku wartych przeczytania książkach.

Zacznijmy od podcastów. Jest to paradoks naszych czasów, że telewizja abonamentowa nie jest w stanie wyprodukować ciekawego i ambitnego programu, a twórcy internetowi za darmo są w stanie dostarczyć treści, które całkowicie wystarczają zarówno jako rozrywka jak i źródło wiedzy.

31794ub27s8cu8a

Image: dan / FreeDigitalPhotos.net

Dla mnie najważniejszym i najbardziej ciekawym jest cotygodniowy The Skeptics’ Guide To The Universe. Prowadzony przez doktora Stevena Novellę wraz ze stałymi goścmi, dzieli się na kilka stałych działów takich jak omówienie wiadomości z dziedziny nauki, rozmowa z zaproszonym gościem, lub zgadywanie która informacja jest nieprawdziwa. Rozsądne i niebojówkarskie podejście do spraw nauki, oraz dużo humoru czynią ten program moim miejscem pierwszym. Trwa około 1h tygodniowo. Dr Novella jest bardzo aktywnym człowiekiem, jego artykuły i polemiki możemy przeczytać m.in. na blogu Neurologica oraz Science Based Medicine. Jednym ze stałych gości jest Rebecca Watson z bloga Skepchick.

Kolejnym godnym polecenia podcastem jest Skeptoid prowadzony przez Briana Dunninga. Niestety tutaj otrzymujemy krótki, kilkuminutowy odcinek raz na tydzień, za to napisany wcześniej i przez Briana – więc nie ma w tym lania wody. Bierze on zazwyczaj na tapetę jeden konkretny temat, i omawia go, a wynik wcale nie jest przesądzony na początku (czyli nie jest to typowy „debunking”). Brian wydaje też książki zawierające uzupełnione transkrypcje swoich podcastów. Jest również producentem podcastu video (InFact) oraz filmu – wprowadzenia do racjonalnego myślenia pt. Here Be Dragons: An Introduction To Critical Thinking.

Trzecim o którym dziś wspomnę jest Conspiracy Theory Podcast, prowadzony przez Karla Mammera. Prowadzony aktualnie w formie wywiadów na temat różnych teorii spiskowych (aktualnie – bo forma się zmieniła), zawiera dużo humoru i jest generalnie lżejszy w odbiorze. Uwaga, jest to jedyny ze wspomnianych dziś podcastów, które mają na iTunes flagę „explicit” – bo Karlowi zdarza się rzucić przekleństwem.

Kolejnym podcastem, tym razem o tematyce popularnonaukowej, jest Stuff To Blow Your Mind. Prowadzony przez ekipę How Stuff Works, poświęcony jest nowinkom, pytaniom, i ciekawostkom z dziedziny nauki. Myślę że kierowany jest to młodzieży ale mimo że do niej już nie należę, z przyjemnością go słucham.

Na koniec wspomnę o dość nieregularnym podcaście QuackCast prowadzonym przez Marka Crislipa. Aby go opisać, oddam głos samemu Markowi: „Podcast recenzujący oszustów, szarlatanów, i znachorów. Uups. Chciałem powiedzieć suplementy, oraz medycynę alternatywną i terapie uzupełniające.”

W następnej części posta: kilka godnych przeczytania książek.

Jak rozpoznać pseudonaukę

Dziś temat nieco ogólniejszy. Wyposażymy się w narzędzia, umożliwiające odsiać ziarno od plew, bzdury od sensownych wypowiedzi, i naukę, od przebranej za nią pseudonauki.

Żeby rozpoznać pseudonaukę, musimy zadać sobie pytanie, czym jest nauka? Czy wystarczy żeby miała w nazwie -logia? (Scjentologia, parapsychologia…)

Oto kilka cech, proszę o zastanowienie się jakie teorie pasują do poszczególnych punktów, a jakie nie.

  1. Teorie naukowe powinny być oparte na obserwacji empirycznej – a nie na autorytecie osoby lub np. starożytnego tekstu. Przykładem pseudonauki opartej na autorytecie jest np. kreacjonizm.
  2. Powinny być niezależne od osobistych wierzeń lub przekonań (nie powinny polegać na subiektywnych odczuciach).
  3. Można je sprawdzić (potwierdzić lub obalić) niezależnie od własnych przekonań. Tutaj łapią się wszystkie zjawiska o których się mówi: „Tak, to działa, ale trzeba w to wierzyć. Nie udało mi się ciebie cofnąć do poprzedniego życia bo byłeś sceptyczny”.
  4. Teoria naukowa powinna być skonstruowana w sposób umożliwiający jej sprawdzanie, modyfikację, i wzbogacenie, gdy odkryjemy nowe fakty. Czyli nie powinna być pogrążona w stagnacji. Falsyfikowalność teorii jest częścią jej definicji. Nie może być tak że ustalamy raz na zawsze jakieś dogmaty (typu „podobne lecz podobnym”) i nic i nikt nie może ich zmienić. 

Co więc możemy powiedzieć o pseudonaukach? Mają cechy generalnie odwrotne do wymienionych. Na przykład:

  1. Opierają się na jakimś tekście lub wypowiedzi autorytetu zamiast na obserwacji empirycznej. Na przykład na Biblii, na pismach Rona Hubbarda, czy Hahnemanna. I w tym kontekście poszukuje się wyłącznie zjawisk potwierdzających dogmat, zamiast pozwalać na swobodną ewolucję teorii. Powoduje to że teorie pseudonaukowe są statyczne i wieczne – nie można obalić teorii pseudonaukowej.
  2. Teorie pseudonaukowe często opisują  coś czego nie można w normalny sposób zaobserwować. Np. jakąś niesamowitą energię, którą „czuje” tylko radiesteta, lub przepływ energii między czakramami. 
  3. Z drugiej strony, pseudonaukowe teorie często opisują wszystkie możliwe stany badanego obiektu, nie zostawiając możliwości falsyfikowalności. Często zachowania nie potwierdzające teorię są również uważane za „wyjątek potwierdzający regułę” lub „nie udało się bo nie wszyscy w pomieszczenie wierzyli wystarczająco”.
  4. Teorie pseudonaukowe często są tak ogólne,  że udaje się je zastosować do każdego możliwego przypadku. Moim ulubionym przykładem  jest refleksologia – po wymasowaniu stóp ludzie czują się lepiej – a więc teoria jest prawdziwa!

Bazując na powyższych punktach, możemy stworzyć listę cech, które powinny spowodować zapalenie się „czerwonego światełka”. Im więcej takich światełek, z tym większą rezerwą powinniśmy podchodzić do teorii. Punkty takie stworzył Brian Dunning w świetnym podcaście Skeptoid (polecam!) – tutaj przytaczam niektóre z nich w skrócie.

  • Czy spełnia cechy teorii naukowej? (patrz wyżej)
  • Czy powołuje się na tradycję, starożytną wiedzę, lub „starą chińską medycynę”? Lub na to że „Newton i Kopernik to wiedzieli ale nikomu nie  mówili”?
  • Czy opublikowano ją w szanowanym naukowym magazynie czy ogłoszono w mediach?
  • Czy wspomina się w niej o nieznanej nauce energii?
  • Czy wspomina się w niej o tym że „tradycyjni naukowcy” chcą stłamsić odkrycie?
  • Czy wydaje się „zbyt piękne by było prawdziwe”? Na przykład „myśl o pieniądzach a wszechświat ci je da”?
  • Czy równocześnie coś nam się chce sprzedać? Na przykład energetyczną bransoletkę?
  • Czy ma do niej zastosowanie brzytwa Occama? To znaczy – czy te zjawiska są już wyjaśnione przez naukę bez wprowadzania nowej energii, kosmitów, radiestezji etc? Np. wywoływanie duchów to kumulowanie się nieświadomych ruchów siedzących przy stoliku ludzi.
  • Czy ogłaszający to równocześnie główny zwolennik i popularyzator danej teorii? Czy bazuje na ideologii lub religii?
  • Czy teoria przeciwstawia „naturalność” i „tradycję”, oraz „naukowość” i „chemię”?

Przypełzło z sieci

Postanowiłem wziąć przykład z Barta (jego referral fun), i przyjrzeć się przychodzącym linkom.

Po pierwsze więc pozdrawiam czytelników forum wegedzieciak, gdzie ktoś użył artykułu o aspartamie jako argumentu w dyskusji. Dziękuję i zapraszam do czytania,

Po drugie pozdrawiam dwóch użytkowników wyszukiwarki Bing, niestety jeden z nich nic dla siebie nie znalazł („matka teresa a homeopatia”). Drugi szukał informacji o promieniowaniu telefonów komórkowych więc trafił chyba dobrze.

Po trzecie, oto co najpopularniejsze słowa kluczowe, dzięki którym ludzie trafiają na „Mity”:

  1. mity aspartam
  2. przeludnienie
  3. aspartam
  4. cytat na dziś
  5. aspartam szkodliwość
  6. błędy logiczne przykłady
  7. homeopatia mity
  8. mity nauki
  9. mity nauki i (?!)
  10. aspartam mity

Po czwarte, oto najbardziej interesujące lub zwariowane słowa kluczowe dzięki którym ktoś trafił na naszą stronę, i, mam nadzieję, odszedł oświecony:

  • homeopatia ciekawe przypadki
  • aspartam czy można gotować
  • bioelektromagnetyzm
  • błędne twierdzenia na temat kamieni
  • czy ziemia zmienia swoje położenie najnowsze doniesienia
  • homeopatia ma sens
  • kazanie dla ministrantów
  • dlaczego jest nagonka na homeopatię
  • dlaczego w składzie leków homeopatycznych jest tylko cukier
  • ciemna strona księżyca
  • htl lancet łęczyca – praca do kitu
  • nacl w opłatku co to za lek
  • witamina c i przyziębienia (sic)

 

Przeludnienie

Od wielu lat słyszymy ostrzeżenia przed przeludnieniem naszej planety. Każdy kolejny miliard populacji ziemskiej jest witany załamywaniem rąk i przerażeniem. „Ekolodzy” (daję cudzysłów bo nie chodzi o naukowców o tej samej nazwie) biją na alarm, i przywoływany jest nieodmiennie ten sam argument:

W tej chwili na Ziemi żyje więcej ludzi niż kiedykolwiek wcześniej razem wziętych.

Czy to prawda? Nauka która zajmuje się takimi estymacjami (bo tylko estymacje są możliwe, nie możemy zrobić naszym przodkom spisu powszechnego), nazywa się paleodemografią. Używa ona różnych metod, np. ustalanie minimalnej populacji jaka jest potrzebna by wytworzyć wykryte stężenie resztek kostnych w glebie w danym obszarze. Aktualnie najpopularniejszym ustaleniem jest wyliczenie Carla Hauba z 1995 roku, uaktualnione w 2002 roku i wynosi 105 miliardów. Zakładając nawet duży margines błędu, dalecy jesteśmy to tego aby osiągnąć tą liczbę mieszkańców. Mamy tu więc do czynienia z bezmyślnym powtarzaniem memu.

25405f3dvn3222v

Image: renjith krishnan / FreeDigitalPhotos.net

Kolejnym argumentem który się przytacza przy rozmowach o ziemskiej populacji jest:

Jeśli będziemy się dalej w tym tempie rozmnażać, to wkrótce na Ziemi zabraknie dla nas miejsca.

Spróbujmy sobie uświadomić, ile tak naprawdę jest miejsca na Ziemi. W tym celu przyjrzyjmy się liczbie żyjących na ziemi homo sapiensów. Wg Wikipedii w tej chwili jest nas 6,9 miliarda. Czyli: 6 900 000 000 ludzi. 

Wyobraźmy sobie że każdemu z nich przydzielamy miejsce o powierzchni jednego metra kwadratowego. Daje to oczywiście  6 900 000 000 m2

Jest to kwadrat o boku równym pierwiastkowi kwadratowemu z 6 900 000 000 czyli około 83 066 metrów. Czyli 83 km na 83 km. Na tej powierzchni możemy zmieścić całą ludzką populację – fakt że niewygodnie… ale daje to jakieś wyobrażenie na temat rzeczywistych proporcji powierzchni planety do liczby mieszkańców.

Ale… nie jesteśmy w stanie wyprodukować jedzenia dla tych wszystkich ludzi.

W 1798 roku Thomas Malthus wyliczył, że jedzenia zabraknie ludzkości w połowie XIX wieku. 

W 1968 roku Paul R. Ehrlich napisał książkę The Population Bomb w której przewidział tą samą sytuację w latach 1980-tych.

Dlaczego obaj się mylili? Ponieważ wydajność produkcji rolnej, dzięki likwidacji chorób rujnujących plony, nawożeniu, wyhodowaniu nowych odmian zbóż,  i innym zdobyczom tzw. zielonej rewolucji, wzrosła wielokrotnie.

W rzeczywistości daleko nam do maksymalizacji produkcji żywności. Wydajność produkcji rolnej wzrosła tak bardzo że w wielu krajach płaci się rolnikom aby np. przez rok nie produkowali żywności (np.  Conservation Reserve Program w USA). W przeciwnym wypadku doprowadzi to do marnowania zasobów oraz spadku cen. Oczywiście są na świecie miejsca gdzie ludziom brakuje jedzenia – to jednak problem dystrybucji nadwyżek, a nie globalnego braku. 

UAKTUALNIENIE: Dodatkowo, oprócz wzrostu produkcji, można ograniczyć marnowanie żywności. Jonathan Bloom w swojej książce American Wasteland twierdzi że amerykańskie gospodarstwa domowe wyrzucają prawie połowę zakupionej żywności – niedojedzonych porcji lub przeterminowanych produktów.