Pseudonauka i pseudouczeni – książka Martina Gardnera, czytana dzisiaj

Ostatnio, grzebiąc wśród książek, znalazłem nietypową pozycję: Pseudonauka i pseudouczeni, wydanie z 1963 roku! Tytuł oryginalny: Fads and Fallacies in the Name of Science. Autor: sam Martin Gardner. Pozycja jak najbardziej w kręgu moich zainteresowań. Zaintrygował mnie wstęp w którym napisano iż… opuszczono w polskim wydaniu rozdział który „nie zainteresowałby polskich czytelników”. A-ha! Po przejrzeniu spisu treści wydania oryginalnego (z 1957 roku!), okazało się że chodzi o rozdział poświęcony sowieckim pseudonaukowcom szerzących antygenetyczne herezje (np. Łysenko).

Książka wydana w Polsce z bardzo fajnymi ilustracjami Szymona Kobylińskiego!

O czym pisze Gardner? Czytając, wciąż myślałem: ileż z tych „debat” wciąż się toczy! Pomyślałem że ciekawie byłoby spojrzeć, co jest tematyką każdego z rozdziałów i zastanowić się czy czasami wciąż nie ma zwolenników danego pseudonaukowego szaleństwa.

Martin_Gardner

Rozdział I: W imię nauki

Ogólne rozważania o różnicy pomiędzy prawdziwym naukowcem a oszołomem. Treść jest zgodna z tym co do dziś uważamy za niezbędnik przy odróżnianiu nauki od pseudonauki (np. szaleniec działa w izolacji od innych naukowców, albo uważa ich za spiskujących przeciwko jego rewolucyjnym teoriom).

Cytat: Maniak o niskiej inteligencji […] rzadko zdobywa sobie licznych zwolenników. Natomiast maniak o błyskotliwym umyśle zdolny jest rozwinąć nieprawdopodobnie zawiłe teorie; potrafi też obronić je w literaturze, wykorzystując swą szeroką erudycję i zdolność obserwacji, a niekiedy szermując argumentacją zaczerpniętą z nauki „zdrowej”.

Rozdział II: Ziemia płaska i ziemia pusta

W tym rozdziale Gardner opowiada o zwolennikach teorii o alternatywnym kształcie ziemi. Krótkie sprawdzenie: faktycznie do dziś istnieją zwolennicy teorii np. wklęsłej Ziemi – wg których żyjemy we wnętrzu wydrążonej Ziemi. Mają oni strony internetowe wypełnione pseudonaukowymi teoriami. Tutaj więc rozum przegrywa: wciąż istnieją zwolennicy, i przekonują innych. Tytuły tych stron (celowo nie chcę linkować) to np. Our Hollow Earth lub The Hollow Earth Theory, czy też Flat Earth Wiki.

Ciekawy cytat: Voliva wielokrotnie przepowiadał koniec świata. […] nigdy nie przyszło mu do głowy, że ta ciągła niechęć niebios do runięcia nam na głowy dowodzi jego omylności.

Rozdział III: Groza zagłady

Omówienie trzech książek z różnych epok, próbujących przypasować wydarzenia opisane w mitach, lub w historiach biblijnych do całkowicie zmyślonych wydarzeń z historii Ziemi i kosmosu. Wyjaśniane są różne biblijne katastrofy, potop, rozstąpienie się morza etc. Dodatkowo, przy omawianiu „Teorii lodowej” Hansa Hoerbigera, mamy okazję przeczytać wiele zabawnych komentarzy – jako że w czasach niemieckiego nazizmu, teoria ta stała się oficjalną w Niemczech – przeciwstawiano ją „żydowskiej teorii względności”.

Czy są zwolennicy tych teorii? Zapewne nie, ale do dziś wiele osób próbuje wyjaśnić zjawiska opisane w Biblii, wydarzeniami rzeczywistymi (gwiazda betlejemska, potop, zburzenie murów Jerycha). Tak samo należy traktować książki typu „Kod Biblii”… Tak że tutaj też nie możemy ogłosić pełnego zwycięstwa racjonalności…

Ciekawy cytat: Doktryn pseudonaukowych nie da się wytępić, podobnie jak nie da się wytrzebić sekciarstwa religijnego.

Rozdział IV: Fortyści

Charles Fort może wydawać się zapomniany, jednak to on położył podwaliny pod wszelkie używane do dziś anty-naukowe argumenty. Nazywanie teorii, co do której ogół naukowców się zgadza „kultem” lub „religią”. Krytykowanie nauki za to że się rozwija („jeszcze niedawno twierdzili co innego teraz odkryli coś nowego i zmieniają zdanie!” – krytykował astronomów wyjaśniających nieregularności w orbitach planet obecnością nieodkrytego jeszcze ciała niebieskiego – wkrótce je odkryto, był to Pluton). Fort był też przykładem przedstawiciela „nauki o wróżce zębuszce” – np. odrzucał istnienie świętego Mikołaja, bo „nie było dowodów w postaci śladach stóp na śniegu prowadzących po dachu do komina”. Fort zostawił po sobie gorzki spadek w formie argumentów które do dziś wysuwane są przeciwko procesowi naukowemu, oraz towarzystwo Fortean do dziś działające, wydające czasopismo, i organizujące coroczne konferencje. Brytyjską mutacją pisma Fortystów jest znane wszystkim zapewne Fortean Times – magazyn piszący o niesamowitych zdarzeniach, zagadkach, UFO etc; wciąż jednak ma nastawienie mocno antynaukowe.

Tę batalię również należy uznać za przegraną. Opisany w 1959 roku fenomen Charlesa Forta wciąż jest z nami.

Ciekawy cytat: Towarzystwo zapewnia przystań sprawom straconym […]. Członkami naszymi są liczni zwolennicy płaskiej Ziemi, przeciwnicy wiwisekcji, przeciwnicy szczepień ochronnych, przeciwnicy prób Wassermana (serologiczne badanie wykonywane niegdyś przy diagnostyce chorób wenerycznych – mitynauki.pl).

strona_gardner

Rozdział V: Latające spodki

Czy musimy coś więcej na ten temat mówić? Wiele najwcześniej wymyślonych bredni na temat latających spodków jest powtarzanych po dzień dzisiejszy. Rozdział opowiada również ogólnie o wierzących w wizyty kosmitów, jak również w to że kierują naszymi losami.

Ciekawy cytat (o zniewoleniu przez obcych): Ktoś, kto ma do nas zupełnie legalne prawa, uzyskane siłą […] I że może to wszystko było znane od wieków komuś na tej Ziemi, jakiemuś kultowi czy zakonowi, którego członkowie działali jako nasi przywódcy, albo jako starsi niewolnicy, lub nadzorcy, kierujący nami zgodnie z instrukcjami otrzymywanymi skądś spoza Ziemi…

Rozdział VI: Ruchy zygzakowate i wirowe

Rozdział poświęcony Alfredowi Williamowi Lawsonowi, twórcy szalonej teorii wszystkiego – wyjaśniał wszystkie zjawiska biologiczne, astronomiczne i fizyczne zjawiskami ciśnienia i ssania. Był to człowiek który miał wręcz chorobliwie dobre mniemanie o sobie, a jego zwolennicy byli praktycznie wyznawcami kultu jednostki. Początkowo zawodowy baseballista, później wymyślił swoje teorie, nawet założył uniwersytet na którym je wykładano.

Tutaj możemy ogłosić sukces: o Lawsonie i jego teoriach praktycznie zapomniano. Nie ma aktywnych towarzystw, próbujących propagować jego teorie, można je znaleźć tylko na kilku stronach internetowych.

Ciekawy cytat (Lawson jak Kim Jong Il, wg jego oficjalnego biografa Cy Q. Faunce’a): Narodziny Lawsona były największym wydarzeniem od chwili pojawienia się ludzkości. Pierwsze nauki przyrodznicze pobiera – jak sam pisze – mając zaledwie trzy lata, gdy pracował na małej fermie w pobliżu Detroit. Pierwsze wiadomości o owadach uzyskał przy oczyszczaniu winorośli ze szkodników.

Rozdział VII: Precz z Einsteinem

O krytycyzmie wobec teorii względności. Z przyjemnością donoszę, że o ile w początkowych latach po ogłoszeniu było to dosyć powszechne, w tej chwili teoria względności jest uważana za wiążącą i spójną teorię.

Ciekawy cytat: Jednym z największych wkładów Gillette’a w fizykę jest jego słynne prawo „teorii grawitacji na zasadzie odkręcającej się śruby” [..] „Grawitacja jest odrzuconą nakrętką zakręconej śruby promieniowania.”

Rozdział VIII: Czarodziejskie różdżki i inne „wykrywaczki”

No cóż, tu nie mam dobrych wieści. Radiestezja żyje i ma się dobrze. Niestety, radiestezja wciąż jest uważana na normalną naukę i np. dowody od radiestety mogą być przedstawiane w sądzie.

Ciekawy cytat: W oddziale położniczym głównego szpitala w Maine przeprowadził on badanie z wahadłem 16 ciężarnych kobiet. Po porodach ścisłość jego przepowiedni została sprawdzona. Na 16 prognoz Henry miał słuszność tylko w 7 przypadkach.

Rozdział IX: Pod mikroskopem

O pseudonaukowcach wierzących w żyworództwo, i obserwujących spontaniczne tworzenie się organizmów żywych pod mikroskopem. Chyba wierzących w żyworództwo wśród nas na szczęście już nie ma, więc dobre i to. Wśród opisanych przypadków jednak jest badacz wierzący we wpływ myśli na materię, i tutaj niestety wciąż pozostaje wiele do zrobienia: wiele osób wciąż wierzy w wizualizacje, myślenie o ryżu żeby się nie zepsuł etc.

Ciekawy cytat: Podczas gdy kropla wysychała, on trzykrotnie wyrecytował zaklęcie, jednocześnie koncentrując myśli na obrazie kurczęcia. Gdy zaś spojrzał w okular, o dziwo, cud! Kryształy soli utworzyły właśnie bezbłędnie kształt kurczęcia!

Rozdział X: Geologia przeciw Genezis

Ataki fundamentalistów na teorię ewolucji. Trwają do dziś, i generalnie, wciąż w nich używane są te same argumenty. Gardner opisuje to w fascynujący sposób, m.in. przybliża słynny w Ameryce proces sądowy Johna Scopesa, skazanego na grzywnę w 1925 za „nauczanie ze człowiek pochodzi od niższych form zwierzęcych”. Do dziś wspominany jest jako autorytet George McGready Price, autor pism (np. Nowa Geologia) w pseudonaukowy sposób popierających kreacjonizm. Argumentów z tego książek używano już w czasie procesu Scopesa.

Ciekawy cytat: Zdaniem Price’a całe stworzenie świata nastąpiło kilka tysięcy lat przez narodzeniem Chrystusa, w ciągu sześciu dosłownie dni, tak właśnie jak to podaje Genezis. Różne pokłady nie oznaczają różnych epok geologicznych. Wszystkie one były osadzone jednocześnie przez potop.

Rozdział XI: Apologeci nienawiści

O pseudonaukowych podstawach rasizmu i nazizmu. Z ulgą muszę powiedzieć że praktycznie wszystko co napisano próbując przekonać kogokolwiek że jakaś rasa jest „niższa”, wywołuje dziś tylko uśmiech politowania. Nie spotkałem się z tym aby nawet rasiści czy antysemici wysuwali na poważnie takie argumenty – dziś zazwyczaj ich argumenty mają formę ekonomiczną. Tutaj możemy ogłosić wygraną rozsądkju.

Ciekawy cytat: Człowiek nie może przenieść na swoje potomstwo z Murzynem najmniejszych nawet śladów duszy, pisze Carroll. Zatem krew mieszana duszy nie ma. Carroll nie zaprząta sobie głowy osiągnięciami intelektualnymi mulatów. „Z faktu, że Alexandre Dumas posiadał doskonały rozum, nie wynika bynajmniej, że miał duszę.”

Rozdział XII: Atlantyda i Lemuria oraz Rozdział XIII: Wielka piramida

Dwa krótsze, podobne do siebie rozdziały o wierze w Atlantydę, w niezwykłość piramid i ich proporcji. Niestety, wciąż mnóstwo ludzi bierze takie brednie za dobrą monetę, i wciąż powstają nowe książki na ten temat, umieszczane często w Empiku w dziale „Nauki ścisłe”…24081394

Ciekawy cytat: Taylor nigdy nie widział piramidy, lecz, im dłużej studiował jej budowę, tym bardziej przekonywał się, że jej architektem nie był Egipcjanin, lecz Izraelita, i to działający pod natchnieniem bożym. Mógł to być sam Noe! „Ten który zbudował arkę, był najbardziej powołany do zbudowania Wielkiej Piramidy” – pisał Taylor.

Rozdział XIV: Ekscentryczne teorie seksuologiczne

Ten rozdział mnie zaskoczył swoją tematyką. O różnych zwariowanych teoriach psychologicznych, jak i takich które próbują wyjaśnić istnienie płci (np. książka „Czy mężczyzna i kobieta pochodzą od różnych zwierząt?”). Są to w ogromnej większości teorie przestarzałe, i takie, o których już się nie pamięta (np. że nasienie z prawego jądra odpowiada za potomków męskich). Gardner nie oszczędza też seksuologów, którzy często stwierdzenia typu „seler to afrodyzjak” nie popierają żadnymi badaniami. Ze zdziwieniem można tu znaleźć również wiele stwierdzeń które do dziś są powtarzane przez kolorowe czasopisma z poradami (np. że należy spać na linii północ-południe).

Ciekawy cytat: Ekscentryczne teorie dotyczące homoseksualizmu mają duży zasięg: począwszy od okultystów, którzy sądzą, że dusza męska została wcielona w ciało kobiece, lub na odwrót, a kończąc na bardziej naukowych powagach, które znajdują w mózgu „centra homoseksualne”.

 

Rozdział XV: Orgonomia

Energia orgonalna to energia psychiczna, rzekomo wytwarzana przez człowieka. To znaczy zdaje się, jej pochodzenie jest kosmiczne a człowiek jest tylko przekaźnikiem. Byłem przekonany że świat o niej zapomniał. Niestety, jedno zapytanie w google kompletnie to zmieniło: niestety, orgon wciąż żyje, a strony typu „Orgon – Ocean energii kosmicznej – Alternatywa leczenia raka” – niestety wciąż mają się dobrze.

Kolejna przegrana.

Ciekawy cytat: W ciele ludzkim orgon jest podstawą energii seksualnej. Jest to freudowskie id w bioenergetycznej, konkretnej formie. Podczas stosunku płciowego orgon koncentruje się w organach płciowych. Podczas orgazmu odpływa on z powrotem poprzez całe ciało.

Rozdział XVI: Od guzów frenologicznych do charakteru pisma

O określaniu cech człowieka na podstawie kształtu czaszki, linii na dłoni, lub charakteru pisma. Co ciekawe, obrywa się też testom psychologicznym polegającym na analizie rysunków badanego. Skąd my to znamy. Pamiętajmy że książka powstała w latach 50-tych!

No cóż, chyba nie muszę mówić, że te wszystkie „teorie” żyją, mają się dobrze, i dają zarobić.

Ciekawy cytat: Jedną z głównych trudności we wszystkich badaniach nad odczytywaniem charakteru jest to, że, jak dotąd, nie zostały jeszcze opracowane naprawdę dokładne metody określające, czy wynik analizy odpowiada obrazowi badanej osoby, czy nie. Na przykład, szerokie marginesy pozostawiane przy pisaniu listu uważa się za cechę „wielkoduszności”. Czy jest ktoś, kto mógłby sądzić, że taka cecha nie odnosi się do niego samego?

Rozdział XVII: ESP i PK

Rozdział, w wydaniu polskim ostatni (polskie wydanie, przypominam, zostało ocenzurowane). Traktuje o postrzeganiu pozazmysłowym, i o parapsychologii.

Żyje i ma się dobrze, prawda? Czy to nie dziwne, że wciąż tyle osób wierzy w coś, czego nigdy nie udowodniono…

Ciekawy cytat: Przy prowadzeniu testów indywidualnych, kiedy wyniki spadają do przeciętnych lub poniżej, Rhine znajduje wiele furtek, dzięki którym wynik taki podtrzymuje raczej ESP, niż liczy się na jego niekorzyść. A więc badany może trafiać nie na właściwą kartę (zwaną „celem”), lecz na kartę poprzednią. Takie zjawisko nazywa „przesunięciem w przód”. Może on też stawiać na kartę następną („przesunięcie wstecz”). [pewnie badany nie tylko wykazuje się umiejętnościami telepatii ale i przewidywania przyszłości – mitynauki.pl]

Jak widać, nie wychodzimy obronną ręką jako ludzkość z walki z fałszywymi ideami, o ile okazują się w jakiś sposób atrakcyjne – jesteśmy chyba faktycznie niewolnikami memów.

Zadziwiające jest, jak wiele obserwacji Martina Gardnera zachowuje ogromną aktualność.

Co jeszcze zawdzięczamy Gardnerowi? Otóż dzięki Gardnerowi szersza publiczność usłyszała o takich rzeczach jak:
– grę w życie Conwaya
– Pentomino
– fraktale
– obrazy Eschera
– kryptografia
To wszystko spopularyzował Martin Gardner w czasie wieloletniego redagowania działu matematycznego w Scientific American.

  • Jacek

    „Z przyjemnością donoszę, że o ile w początkowych latach po ogłoszeniu było to dosyć powszechne, w tej chwili teoria względności jest uważana za wiążącą i spójną teorię.”
    Obawiam się jednak, że nie jest tak do końca. Einstein jest traktowany jako symbol oficjalnej, mainstramowej (i do tego żydowskiej!) nauki i chociażby jako taka jest przez wielu uważana za niegodną zaufania. Co jakiś czas zresztą trafiam na ludzi (i nie tylko w internecie), którzy są przekonani, że to ślepa uliczka albo inny spisek.

  • kowalski.przemek

    Myślę, że nazbyt optymistycznie widzisz antynaukę rasistowską — a co ze słynną ‚Krzywą dzwonową’? Znam całkiem poważnych ludzi, którzy w to z pełną powagą wierzą…

    Co do ilustracji — niestety, dość typowe. W historii łatwo znaleźć Daenikena… (I pozostawiam tu na boku historyków-amatorów, których dzieła pod historię się jedynie podszywają; bo może to być obrane jako polityczne.)

    ESP i PK — byłem niemile zdziwiony czytając podręcznik psychologii (całkiem poważny, z pięknie wskazaną metodą naukową dla młodych psychologów), w którym stwierdzono, że te tematy ‚są dyskusyjne’. Słowem: jedni są za, inni przeciw, podręcznik się nie zdecydował, czy ktoś ma tu rację…

    + Korekta obywatelska:
    Tutaj możemy ogłosić wygraną rozsądkJu.

  • kowalski.przemek

    PS.
    Księgarnie to osobny temat. Pamiętam, jak musiałem panią w księgarni przekonywać, że Bruno Schulz powinien trafić do literatury polskiej, a nie obcej.
    Albo jak pytałem o „Henryka IV” Heinricha Manna:
    — Proszę pana, Mann to był Tomasz!

  • atme

    Kilka dni temu spotkałam się ze znajomym, który usilnie próbował mnie „nawrócić” na swoją wiedzę tajemną. Rzecz w tym, że jakakolwiek moja próba racjonalnego wytłumaczenia mu jego błędów w myśleniu, tudzież jakakolwiek racjonalna riposta była z góry skazana na porażkę. Bo wg niego wszystkie podręczniki, cała oficjalna nauka i ogólnie wszystko co jest mainstreamowe jest kłamstwem i tylko niewielka grupa ludzi (do której on również przypadkiem należy) ma jakąś tajemną wiedzę o… wszystkim!
    I jak tu próbować racjonalnie rozmawiać, kiedy każdy mój argument był kwitowany tym, że nie jestem dostatecznie „otwarta”, albo, że już zupełnie zostałam „zmanipulowana”. Smutne, ale prawdziwe.

    Tak czy inaczej, książkę chętnie przeczytam, bo czasami brakuje argumentów, żeby odeprzeć głupoty.

  • tey

    Analiza pisma? No przecież nawet sądy i policja mają biegłych grafologów… 😉

    • Biegli grafolodzy sprawdzają, czy dwa teksty były pisane jedną ręką – i na to są podstawy naukowe, a nie jaki charakter czy też cecgy ma piszący…

      • Zgadza się – prawdziwa analiza pisma służy do określenia czy np. podpis na dokumencie jest prawdziwy.

  • Maciej Michalski

    Moim zdaniem nie ma się co naśmiewać ze „Sztuczek umysłu” Derrena Browna, zwłaszcza, jeśli się ich nie czytało. Autor ma zaskakująco trzeźwe i realistyczne podejście do swojego zajęcia, a sporo miejsca w książce jest poświęcone debunkingowi NLP i hipnozy.

    • Nikt się przecież nie naśmiewa. Jeśli chodzi Ci o fotografię – to nawet „Sztuczki umysłu” to nie nauki ścisłe! 🙂
      PS. Haha, miałem nawet tą książkę pod ręką, tylko że w oryginale 🙂