Etyka propagowania sceptycyzmu

Uwaga: Pod pojęciem sceptycyzmu rozumiem sceptycyzm naukowy, nie filozoficzną postawę. Chodzi mi o racjonalne podchodzenie do faktów, twierdzeń i badań naukowych, i uznawanie za prawdziwe tylko te które mają potwierdzenie w dotychczasowej wiedzy.

Często spotykam się z pytaniem, czy propagowanie racjonalnego i sceptycznego punktu widzenia nie jest np. traktowaniem innych z góry? „Czujesz się lepszy, chcesz innych pouczać” – mówią niektórzy. „Uważasz innych za głupszych od siebie!” – napisał mi wprost jeden z komentatorów.

Image: freedigitalphotos.net

Image: freedigitalphotos.net

Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Bycie mądrym lub wykształconym często nie idzie w parze z umiejętnością racjonalnego spojrzenia na świat. Tego nie uczą (niestety!) w szkole. Nasz mózg bardzo chętnie zgadza się na pójście na skróty i wiarę w „zbyt piękne, by były prawdziwe” twierdzenia. Znam wielu wykształconych i generalnie rozsądnych ludzi którzy popadają w pułapkę wiary np. w leki homeopatyczne lub w niesprawdzone informacje o szkodliwości szczepionek.

Moim zdaniem zostawienie błądzących w ten sposób bez żadnej alternatywy jest wobec nich niemoralne. Mamy obowiązek tą alternatywę przedstawiać.

„Po co?” – spytacie. „Niech każdy wierzy w co chce, co mu to szkodzi?” Gdyby tak było, to faktycznie uzasadnione byłoby zostawienie każdego jego własnym przekonaniom. Niestety tak nie jest. Wiara w zabobony i medyczne oszustwa może kosztować życie i zdrowie. Tak jak zaszkodziła ona np. dzieciom których rodzice, zamiast udać się do prawdziwego lekarza, leczyli je u homeopaty, przez co uleczalna dziś w łatwy sposób choroba przerodziła się w przyczynę śmierci dziecka, tak samo może zaszkodzić każdemu. Tłumacząc komuś odważnie że uważasz tzw. medycynę alternatywną za niebezpieczną, być może narazisz się na niechęć (bardzo uparcie bronimy swoich przekonań, niezależnie czy mają jakieś podstawy, takie już mamy mózgi), ale zarazem być może ratujesz komuś zdrowie i życie.

Przedstawiając racjonalny punkt widzenia wytwarzamy potrzebną równowagę w otaczającym nas informacyjnym bełkocie. W aptekach widzimy „suplementy” postawione na równi z prawdziwymi lekami. W telewizji widzimy reklamy magicznych bransoletek które zrobią z nas atletów. W gazetach całkiem poważnie drukuje się wypowiedzi gwiazd o „oczyszczaniu organizmu z toksyn” i powtarza się przebrzmiałe pseudonaukowe mity. Nie chcemy przecież aby były to jedyne źródła informacji!

Żyjemy w czasach, w których naukowy światopogląd, to światopogląd „alternatywny”. Propagujmy go, poprzez codzienne rozmowy, komentarze pod artykułami w Internecie, i własne wypowiedzi. Bądźmy taktowni, nie pozwólmy aby to zepsuło nasze stosunki z innymi ludźmi, ale korzystajmy z naszego autorytetu by choć czasem udało nam się zachęcić innych do zastanowienia!