Choroba noblistów: przypadek Montagniera

Choroba noblistów to temat na tyle ciekawy, że każdy z jej przypadków generalnie zasługuje na osobną notkę. (Wspomnieliśmy o niej przy okazji pisania o Paulingu i witaminie C). 

Pojęcie choroby noblistów (Nobel disease) zostało prawdopodobnie ukute przez Davida Gorskiego w 2008 roku. W swoim długim artykule pisał jednak o Paulingu, a od tego czasu zidentyfikowano więcej przypadków tej choroby. 

Jednym z najbardziej wstrząsających (a zarazem niedawnych) przypadków jest Luc Montagnier, który jest znany z odkrycia przyczyny AIDS – zidentyfikowaniu retrowirusa HIV. Nagrodę nobla za badania nad HIV otrzymał w roku 2008. Niecałe dwa lata później, latem 2010 roku, jego wypowiedź w trakcie konferencji noblistów w Niemczech, zadziwiła świat naukowy. Co prawda zamiast o pamięci wody, mówił o „falach radiowych” które emitowane są przez cząsteczki, nawet gdy już ich w roztworze nie ma.

Wypowiedź znalazła echo w prasie, nawet nienaukowej. Oczywiście, homeopaci okrzyknęli iż „Laureat Nagrody Nobla potwierdza że homeopatia ma podstawy naukowe”.

Następne wydarzenia potoczyły się dość szybko. Montagnier publikuje artykuł na ten temat artykuł (w piśmie, którego sam jest redaktorem – co zresztą przyniosło mu nominację do Ignobla): Electromagnetic signals are produced by aqueous nanostructures derived from bacterial DNA sequences. Równocześnie patentuje urządzenie które ma rzekomo mierzyć te sygnały.

Dla środowiska naukowego kroplą, która przelała czarę, był jego występ w filmie jawnie zaprzeczającym istnienia wirusa HIV (tak, tak, są HIV denialists, tak samo jak są Holocaust denialists). Nie wiadomo jednak czy nie jest to nieostrożna lub wyjęta z kontekstu wypowiedź, jednak z połączeniu z innymi wydarzeniami, daje do myślenia.

Montagnier tu mówi w skrócie że człowiek może sam się wyleczyć z AIDS jeśli ma mocny układ odpornościowy (hej, a czasami ten układ nie atakuje organizmu gdy ma się tą chorobę?) ale nie bierze się tego pod uwagę bo nie ma w tym profitów. Hmmm…. skąd my to znamy.

Przypadek Montagniera jest nietypowy, sami oceńcie na ile jest to rzeczywiste szaleństwo, a na ile wyrachowanie. Może został przez kogoś zmanipulowany? A może, po prostu przejrzał na oczy, uznał że „nauka nie wie wszystkiego” i postanowił mieć „otwarty umysł”?